• wejcie

    kto wchodzi w dorosłe życie otrzymuje od Państwa pokaźnej wartości prezent w postaci wykształcenia, bo choć na co dzień tego nie dostrzegamy wykształcenie nawet podstawowe, że nie wspomnę o średnim, czy wyższym, bo to sprawa niemal oczywista, jest czymś o wartości dużo większej niż roczny dochód przeciętnego człowieka. Chodzi się do szkoły przez co najmniej 12 lat po co najmniej 35 tygodni w roku, a w każdym takim tygodniu spędza się w niej ok 35 godzin. Kurs angielskiego 70 godzin kosztuje ok. 1,5 tys. zł. Nawet jeżeli nauka w szkole jest na niższym poziomie i jest warta za godzinę połowę tego co wspomniany kurs, to i tak jej wartość w każdym roku jest taka jak 8 takich kursów czyli min. 12 tys. zł. co przez 12 lat daje 144 tys. zł – równowartość trzyletniego dochodu netto (mediana – 4 tys. zł. miesięcznie ‚na rękę’) przeciętnej polskiej rodziny. Przecież pod Twoim postem podpisać by się mogli oboma /biema/obadwoma rękami/cami/koma wszyscy tacy jak z brzegu wzięty np. Rotschild.

    Znalezione obrazy dla zapytania złoto

    Tacy jak on nie robili nic innego w swojej życiowej wędrówce jak tylko zaradnie , gromadzili ,zbierali, odkładali szczęśliwie inwestowali …. to co inni wypracowali. I nazwij to sobie jak chcesz, jakimś izmem . Reszta paliła trawę bo na cygara hawajskie nie było ich stać. Nie będę chwilowo odnosił się do konkretnych wypowiedzi, a przynajmniej nie będę wskazywał palcem z kim polemizuje.

    Po prostu w kilku , mniej lub bardziej zwięzłych zdaniach napiszę dlaczego jest mi po drodze z wizją funkcjonowania społeczeństwa na pocz. XXI wieku. autoryzowaną przez Redaktora Wosia.

    Po pierwsze podstawowa konstatacja.

    Zarzuty jakoby Redaktor Woś pałał szczególnym sentymentem do rozwiązań znanych w wiadomym modelu politycznym są moim zdaniem niesprawiedliwe.

    Większość krytykujących pomysły Redaktora uważa , że nie są one w duchu gospodarki wolnorynkowej, są też wbrew wolności osobistej, czy kolidują z pojęciem sprawiedliwości społecznej.

    Chcę jednak przypomnieć, ze gospodarka rynkowa( również i pozostałe wymienione przeze mnie pojęcia) nie jest ścisłym terminem fizycznym, czy matematycznym.

    Gospodarka rynkowa może przybierać różne formy , różnie rozkładać akcenty i do odmiennych światów wartości się odwoływać.

    Jest przecież wolny rynek w wersji amerykańskiej,  escaperoom wolny rynek działa również w Grecji, rozwiązania liberalne na polu gospodarki uwzględnił ustawodawca brazylijski. Nie można zaprzeczyć, że gospodarka Francji, czy Holandii nie jest poddana działaniu wolnego rynku.

    Zaryzykuję również twierdzenie, że podmioty gospodarcze krajów skandynawskich ( na przykład Szwecji) są również poddane działaniom sił wolnorynkowych.

    Nieprzypadkowo być może wymieniłem akurat nazwy tych krajów.

    Chcę bowiem nieśmiało zasugerować, że każda z tych wersji od czasu do czasu poddawana jest politycznej weryfikacji społeczeństw tych krajów.

    Jest też coś takiego jak stopień niepolitycznej akceptacji społeczeństw dla modeli gospodarczych funkcjonujących w danym kraju.

    Wyraża się on np. stopniem optymizmu czy wzajemnego zaufania obywateli do swoich władz.

    I jeżeli przyjmiemy ( a nie będzie to chyba z mojej strony obarczone dużym ryzykiem popełnienia błędu), że dwa kraje z wymienionych przeze mnie reprezentują dwa skrajne modele wolnego rynku -mam tu na myśli Szwecję i Stany Zjednoczone Ameryki Północnej – to znając treść dotychczasowych tekstów Redaktora Wosia mam prawo wyciągnąć wniosek ,że Szwecja , a nie Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są tym krajem którego gospodarka rynkowa

    Dzieciom trzeba dać odrobinę człowieczeństwa , ale śmiem wątpić abyś, po pokazie takiej pychy zrozumiał o co na tym blogu biega.


  • Commentaires

    Aucun commentaire pour le moment

    Suivre le flux RSS des commentaires


    Ajouter un commentaire

    Nom / Pseudo :

    E-mail (facultatif) :

    Site Web (facultatif) :

    Commentaire :